pieniadz.pl

Jesteś tu: Strona główna forum » Dyskusje o GPW » Czy Ił-76 "docisnął" naszch + zabitych ?

Czy Ił-76 "docisnął" naszch + zabitych ?

Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Idź do strony Poprzedni  1, 2
Autor Wiadomość
Charlie delta
Gość







Post2010-04-28, 19:02    Re: Czy Ił-76 "docisnął" naszch + zabitych ? Odpowiedz z cytatem
Cytat:

dlaczego ruska swołocz tak mataczy, dlaczego Bater z Polsatu miesza?

dlaczego oszukują podając nieprawidłową godzinę podejscia na ścieżce
do lądowania?

http://judeopolonia.wordpress.com/2010/04/27/il-76-i-godzina-katastro...

=====
Judeopolonia stała sie niwiarygodna.
Jesli kiedykolwiek była.
Mianowicie na zdjęciach z Żydami wciskają niewygonych gojów, w tym tego
najistotniejszego.
No i wśród nazwisk nie wymieniaja nazwiska dwóch istotnych nie-gojów.

Mam wrażenie, że to jest jakaś aganturalna pubikacja, po całości, żerująca
na prostym antysemityźmie.
O swoich sza, nie swoich wrabiamy.
Taka zasada tu z grubsza rządzi.

nie jest wazna wiarygodność serwisu tylko jedność faktów

godzina 8.40

według swiadków odekscie znad ścieżki podejscia z przechyłem w lewo
robi ruski il-76, z silnym przechyłem

dlaczego

tutka docikana do ziemi zwieksza moc silnikow, polscy piloci chca
uciec przed iljuszyna, ktory jest nad nimi, tutkapozostawiają pas
wypalonej ziemi 4 km od progu pasa jako efekt zwiekszonej masy gazow
wylotowych

to nie pomaga, sa w dalszym ciągu dociskani z góry

wiedzą że jedyny ratunek to ucieszka przed iljuszynem GRU

kola i wysuniete klapy szoruja mlode drzewka, nie groźne jeszcze dla
rozpedzonej masy, system pokazuje im wypietrzenie jaru, a nad nimi
iljuszyn

ratunek?

jedyny manewr to zwrot w prawo lub lewo spod iljuszyna i dopiero potem
ucieczka do góry

kadłub jest smagany wierzchołkami jeszcze niegroźnych drzewek

odchodza w lewo, nad miasto

ale maja pecha

trafiają na brzozę

tną lewym skrzydłem brzozę, konar brzozy tnie skrzydło za lotką

to już koniec

siła nośna na prawym skrzydle podnosi prawe skrzydło , lewym odłamanym
tutka drapia drzewka, drzewka które nic nie znaczą wobec 100 ton
pędzącej masy

obrót tutki wzdłuż osi X

świadkowie widzą manewr iljuszyna, głęboko kladzie sie na lewe
skrzydło, robi głęboki skręt w lewo, to manewr odejścia od lotniska

niżej tutka  z ogromną prędkoscią rozbija sie o ziemię, stąd
zmasakrowana konstrukcja

to nie była predkość podejścia 260, ale znacznie wiecej, to była
prędkość która miałą uratować życie, miała pomóc uciec przed zbójcami
w iljuszynie

była 8,40 czasu polskiego, Bater dobrze wie co mówił......

+++

amen- Ukryj cytowany tekst -

- Pokaż cytowany tekst -

za Naszym Dziennikiem, dzisiaj:





Jedna z wersji rozważana przez śledczych zakłada, że do katastrofy z
10 kwietnia pod Katyniem doszło na skutek tego, że na kursie polskiego
Tu-154M znalazł się rosyjski samolot wojskowy Ił-76. To tłumaczyłoby,
dlaczego mjr Arkadiusz Protasiuk zdecydował się na gwałtowne obniżenia
kursu samolotu: chciał w ten sposób uniknąć kolizji z potężnym
transportowcem, który znalazł się tuż nad prezydenckim tupolewem.
Kapitan zdołał wyprowadzić maszynę z turbulencji na prostą.
Niesłychanie trudny manewr zapewne zakończyłby się powodzeniem. Gdyby
nie drzewa.

Polscy prokuratorzy badają wszystkie możliwe wersje przyczyn i
okoliczności zaistnienia katastrofy lotniczej na lotnisku Siewiernyj,
w tym prawidłowość postępowania osób odpowiedzialnych za kierowanie
ruchem lotniczym - potwierdzili wczoraj w rozmowie z "Naszym
Dziennikiem" przedstawiciele Prokuratury Generalnej i Naczelnej
Prokuratury Wojskowej.
- Wszystkie wątki, które się pojawiły, są odnotowywane i podlegają
procesowej weryfikacji - mówi płk Zbigniew Rzepa, rzecznik prasowy
Naczelnej Prokuratury Wojskowej, pytany, czy badany jest wątek, że
przyczyną katastrofy polskiego Tu-154M mogła być chęć uniknięcia
kolizji z rosyjskim samolotem. - Jeżeli coś wyszło, jest badane, żadna
z tych informacji nie jest pozostawiona sama sobie - podkreślił
prokurator.
Hipoteza, że lot prezydenckiego samolotu mógł kolidować z rejsem
rosyjskiego iła, pojawiła się po tym, jak stwierdzono, że godzina
katastrofy jest wcześniejsza, niż to pierwotnie podawano, i do wypadku
mogło dojść co najmniej kilkanaście minut wcześniej. A jak wiadomo z
doniesień po tragedii, na lotnisku Siewiernyj próbował wcześniej
lądować rosyjski wojskowy transportowiec. Czas tej próby również nie
jest precyzyjnie określony. Podawane są wartości od piętnastu minut do
pół godziny przed przyjętą na 8.56 polskiego czasu godziną katastrofy
tupolewa. Podawane są również informacje o kilkakrotnym podejściu
Iła-76 do lądowania (co zarazem tłumaczyłoby, dlaczego na początku
pojawiały się relacje świadków mówiące o rzekomych wielokrotnych
próbach podchodzenia do lądowania samolotu z prezydentem Lechem
Kaczyńskim i 95 innymi osobami na pokładzie). Czy podczas jednej z
tych prób mogło dojść do niebezpiecznego zbliżenia się obu samolotów?
Doktor inżynier Ryszard Drozdowicz z Politechniki Szczecińskiej
podkreśla, że podejście do lądowania krążących nad lotniskiem
samolotów regulują ścisłe procedury, których piloci muszą bezwzględnie
przestrzegać, ponieważ ich niezachowanie grozi wypadkiem. - Jest to
ścisła procedura, która to reguluje, musi być ona bezwzględnie
przestrzegana, a pełną odpowiedzialność za procedurę kolejności
lądowania ponosi kontrola lotów - wskazuje.
Drozdowicz przyznaje, że owszem, dochodzi do kolizji w sytuacjach,
kiedy kilka samolotów oczekuje na lądowanie, ale "są to sytuacje
bardzo specjalne, np. nie ma kontaktu wzrokowego, nie ma radaru, są
fatalne warunki w powietrzu, zerowa widoczność w nocy lub mgła".
Inżynier jest zdania, że nawet przy założeniu, że oba samoloty mogły
się spotkać w powietrzu, nie to było przyczyną katastrofy. - Wtedy
podejmuje się nadzwyczajne środki, np. nakazuje się zmianę kursu i
zmianę wysokości lub bezwzględnie lądowanie maszynie, która może to
natychmiast zrobić - mówi Drozdowicz. Uważa, że przyczyna była
zupełnie inna i wynikała z awarii Tu-154, a warunki meteorologiczne
nie były wówczas krytyczne.
Z kolei inny ekspert, Grzegorz Hołdanowicz, redaktor naczelny
miesięcznika "Raport - Wojsko, Technika, Obronność", stwierdza, że
mogło dojść w takiej sytuacji i do katastrofy, oczywiście przy
założeniu, że te samoloty spotkały się w powietrzu w tym samym czasie.
Hołdanowicz podkreśla, że zbliżenie musiałoby być w tej samej minucie,
ponieważ przerwa czasowa już kilku minut powoduje, że np. turbulencje
wywoływane przez silniki odrzutowe przestają mieć znaczenie.
Drozdowicz zwraca ponadto uwagę, że obie maszyny są podobnej
wielkości: 50 m rozpiętości skrzydeł u Iła-76 i 40 m rozpiętości u
Tu-154.
Obaj eksperci wskazują, że potwierdzenia takich przypuszczeń można
szukać na zapisach czarnych skrzynek i zapisach rozmów rosyjskiego
Iła-76 z wieżą kontrolną. Prokurator Rzepa, pytany, czy przesłuchano
pilotów rosyjskiego transportowca w przedmiocie okoliczności ich
lądowania na Siewiernym, odpowiedział, że nie wie, ale dodał, że
"prawdopodobnie będą przesłuchani".
Prokuratorzy przyznają ponadto, że "co do czasu katastrofy w chwili
obecnej nie można jeszcze podać oficjalnie godziny, w której nastąpiło
zderzenie samolotu z ziemią, gdyż nadal trwają prace przy odczytywaniu
rejestratorów samolotu Tu-154M o numerze bocznym 101".
Zenon Baranowski



1. Czy wojskowy Ił-76 próbował podchodzić do lądowania (drugi raz)
niemal równocześnie z polskim Tu-154M?
2. Czy była to wojskowa wersja Ił-76 typu AWACS A-50, zwana latającym
radarem, naszpikowana elektroniką zdolną zakłócać pracę urządzeń
całego lotniska?
3. Czy normalną procedurą jest zezwolenie na rozpoczęcie podejścia do
lądowania w bliskiej koincydencji czasowej, w trudnych warunkach
pogodowych, dwóm dużym odrzutowcom?
4. Dlaczego Ił-76 wykonał manewr paralelny do tego, który zrobił
Tu-154M? Świadkowie mówią o niskim locie z dużym przechyleniem na lewe
skrzydło, bardzo blisko ziemi.
5. Czy to rutynowa procedura, że służby zabezpieczające są na miejscu
dosłownie chwilę przed lądowaniem polskiej delegacji? Według
oficjalnej wersji rosyjskiej, Iłem-76 lecieli funkcjonariusze FSB,
którzy mieli zabezpieczać polską delegację. Zgodnie z planem Tu-154M
miał lądować o godz. 8.30.
6. Czy rutynową procedurą w Rosji jest, że do zabezpieczenia wizyt
międzypaństwowych funkcjonariusze służb używają potężnej maszyny
transportowej wykorzystywanej np. w Afganistanie?
7. Czy takim iłem przyleciała do Smoleńska rosyjska ochrona w trakcie
wizyty premiera Donalda Tuska?
8. Dlaczego kontrolerzy lotów w Smoleńsku, widząc że Tu-154M ma
kłopoty z lądowaniem, nie ściągnęli wszystkich służb ratowniczych?
Akcję uruchomiono kilkanaście minut po katastrofie.




Tusk, nikt nie wie kiedy zostanie powołany do wieczności, powiedz
prawdę , a Bóg Ojciec może tobie wybaczy
Reklamy
Charlie delta
Gość







Post2010-04-28, 19:05    Re: Czy Ił-76 "docisnął" naszch + zabitych ? Odpowiedz z cytatem
Cytat:

dlaczego ruska swołocz tak mataczy, dlaczego Bater z Polsatu miesza?

dlaczego oszukują podając nieprawidłową godzinę podejscia na ścieżce
do lądowania?

http://judeopolonia.wordpress.com/2010/04/27/il-76-i-godzina-katastro...

=====
Judeopolonia stała sie niwiarygodna.
Jesli kiedykolwiek była.
Mianowicie na zdjęciach z Żydami wciskają niewygonych gojów, w tym tego
najistotniejszego.
No i wśród nazwisk nie wymieniaja nazwiska dwóch istotnych nie-gojów.

Mam wrażenie, że to jest jakaś aganturalna pubikacja, po całości, żerująca
na prostym antysemityźmie.
O swoich sza, nie swoich wrabiamy.
Taka zasada tu z grubsza rządzi.

nie jest wazna wiarygodność serwisu tylko jedność faktów

godzina 8.40

według swiadków odekscie znad ścieżki podejscia z przechyłem w lewo
robi ruski il-76, z silnym przechyłem

dlaczego

tutka docikana do ziemi zwieksza moc silnikow, polscy piloci chca
uciec przed iljuszyna, ktory jest nad nimi, tutkapozostawiają pas
wypalonej ziemi 4 km od progu pasa jako efekt zwiekszonej masy gazow
wylotowych

to nie pomaga, sa w dalszym ciągu dociskani z góry

wiedzą że jedyny ratunek to ucieszka przed iljuszynem GRU

kola i wysuniete klapy szoruja mlode drzewka, nie groźne jeszcze dla
rozpedzonej masy, system pokazuje im wypietrzenie jaru, a nad nimi
iljuszyn

ratunek?

jedyny manewr to zwrot w prawo lub lewo spod iljuszyna i dopiero potem
ucieczka do góry

kadłub jest smagany wierzchołkami jeszcze niegroźnych drzewek

odchodza w lewo, nad miasto

ale maja pecha

trafiają na brzozę

tną lewym skrzydłem brzozę, konar brzozy tnie skrzydło za lotką

to już koniec

siła nośna na prawym skrzydle podnosi prawe skrzydło , lewym odłamanym
tutka drapia drzewka, drzewka które nic nie znaczą wobec 100 ton
pędzącej masy

obrót tutki wzdłuż osi X

świadkowie widzą manewr iljuszyna, głęboko kladzie sie na lewe
skrzydło, robi głęboki skręt w lewo, to manewr odejścia od lotniska

niżej tutka  z ogromną prędkoscią rozbija sie o ziemię, stąd
zmasakrowana konstrukcja

to nie była predkość podejścia 260, ale znacznie wiecej, to była
prędkość która miałą uratować życie, miała pomóc uciec przed zbójcami
w iljuszynie

była 8,40 czasu polskiego, Bater dobrze wie co mówił......

+++

amen- Ukryj cytowany tekst -

- Pokaż cytowany tekst -

za Naszym Dziennikiem, dzisiaj:


Jedna z wersji rozważana przez śledczych zakłada, że do katastrofy z
10 kwietnia pod Katyniem doszło na skutek tego, że na kursie polskiego
Tu-154M znalazł się rosyjski samolot wojskowy Ił-76. To tłumaczyłoby,
dlaczego mjr Arkadiusz Protasiuk zdecydował się na gwałtowne obniżenia
kursu samolotu: chciał w ten sposób uniknąć kolizji z potężnym
transportowcem, który znalazł się tuż nad prezydenckim tupolewem.
Kapitan zdołał wyprowadzić maszynę z turbulencji na prostą.
Niesłychanie trudny manewr zapewne zakończyłby się powodzeniem. Gdyby
nie drzewa.

Polscy prokuratorzy badają wszystkie możliwe wersje przyczyn i
okoliczności zaistnienia katastrofy lotniczej na lotnisku Siewiernyj,
w tym prawidłowość postępowania osób odpowiedzialnych za kierowanie
ruchem lotniczym - potwierdzili wczoraj w rozmowie z "Naszym
Dziennikiem" przedstawiciele Prokuratury Generalnej i Naczelnej
Prokuratury Wojskowej.
- Wszystkie wątki, które się pojawiły, są odnotowywane i podlegają
procesowej weryfikacji - mówi płk Zbigniew Rzepa, rzecznik prasowy
Naczelnej Prokuratury Wojskowej, pytany, czy badany jest wątek, że
przyczyną katastrofy polskiego Tu-154M mogła być chęć uniknięcia
kolizji z rosyjskim samolotem. - Jeżeli coś wyszło, jest badane, żadna
z tych informacji nie jest pozostawiona sama sobie - podkreślił
prokurator.
Hipoteza, że lot prezydenckiego samolotu mógł kolidować z rejsem
rosyjskiego iła, pojawiła się po tym, jak stwierdzono, że godzina
katastrofy jest wcześniejsza, niż to pierwotnie podawano, i do wypadku
mogło dojść co najmniej kilkanaście minut wcześniej. A jak wiadomo z
doniesień po tragedii, na lotnisku Siewiernyj próbował wcześniej
lądować rosyjski wojskowy transportowiec. Czas tej próby również nie
jest precyzyjnie określony. Podawane są wartości od piętnastu minut do
pół godziny przed przyjętą na 8.56 polskiego czasu godziną katastrofy
tupolewa. Podawane są również informacje o kilkakrotnym podejściu
Iła-76 do lądowania (co zarazem tłumaczyłoby, dlaczego na początku
pojawiały się relacje świadków mówiące o rzekomych wielokrotnych
próbach podchodzenia do lądowania samolotu z prezydentem Lechem
Kaczyńskim i 95 innymi osobami na pokładzie). Czy podczas jednej z
tych prób mogło dojść do niebezpiecznego zbliżenia się obu samolotów?
Doktor inżynier Ryszard Drozdowicz z Politechniki Szczecińskiej
podkreśla, że podejście do lądowania krążących nad lotniskiem
samolotów regulują ścisłe procedury, których piloci muszą bezwzględnie
przestrzegać, ponieważ ich niezachowanie grozi wypadkiem. - Jest to
ścisła procedura, która to reguluje, musi być ona bezwzględnie
przestrzegana, a pełną odpowiedzialność za procedurę kolejności
lądowania ponosi kontrola lotów - wskazuje.
Drozdowicz przyznaje, że owszem, dochodzi do kolizji w sytuacjach,
kiedy kilka samolotów oczekuje na lądowanie, ale "są to sytuacje
bardzo specjalne, np. nie ma kontaktu wzrokowego, nie ma radaru, są
fatalne warunki w powietrzu, zerowa widoczność w nocy lub mgła".
Inżynier jest zdania, że nawet przy założeniu, że oba samoloty mogły
się spotkać w powietrzu, nie to było przyczyną katastrofy. - Wtedy
podejmuje się nadzwyczajne środki, np. nakazuje się zmianę kursu i
zmianę wysokości lub bezwzględnie lądowanie maszynie, która może to
natychmiast zrobić - mówi Drozdowicz. Uważa, że przyczyna była
zupełnie inna i wynikała z awarii Tu-154, a warunki meteorologiczne
nie były wówczas krytyczne.
Z kolei inny ekspert, Grzegorz Hołdanowicz, redaktor naczelny
miesięcznika "Raport - Wojsko, Technika, Obronność", stwierdza, że
mogło dojść w takiej sytuacji i do katastrofy, oczywiście przy
założeniu, że te samoloty spotkały się w powietrzu w tym samym czasie.
Hołdanowicz podkreśla, że zbliżenie musiałoby być w tej samej minucie,
ponieważ przerwa czasowa już kilku minut powoduje, że np. turbulencje
wywoływane przez silniki odrzutowe przestają mieć znaczenie.
Drozdowicz zwraca ponadto uwagę, że obie maszyny są podobnej
wielkości: 50 m rozpiętości skrzydeł u Iła-76 i 40 m rozpiętości u
Tu-154.
Obaj eksperci wskazują, że potwierdzenia takich przypuszczeń można
szukać na zapisach czarnych skrzynek i zapisach rozmów rosyjskiego
Iła-76 z wieżą kontrolną. Prokurator Rzepa, pytany, czy przesłuchano
pilotów rosyjskiego transportowca w przedmiocie okoliczności ich
lądowania na Siewiernym, odpowiedział, że nie wie, ale dodał, że
"prawdopodobnie będą przesłuchani".
Prokuratorzy przyznają ponadto, że "co do czasu katastrofy w chwili
obecnej nie można jeszcze podać oficjalnie godziny, w której nastąpiło
zderzenie samolotu z ziemią, gdyż nadal trwają prace przy odczytywaniu
rejestratorów samolotu Tu-154M o numerze bocznym 101".
Zenon Baranowski



1. Czy wojskowy Ił-76 próbował podchodzić do lądowania (drugi raz)
niemal równocześnie z polskim Tu-154M?
2. Czy była to wojskowa wersja Ił-76 typu AWACS A-50, zwana latającym
radarem, naszpikowana elektroniką zdolną zakłócać pracę urządzeń
całego lotniska?
3. Czy normalną procedurą jest zezwolenie na rozpoczęcie podejścia do
lądowania w bliskiej koincydencji czasowej, w trudnych warunkach
pogodowych, dwóm dużym odrzutowcom?
4. Dlaczego Ił-76 wykonał manewr paralelny do tego, który zrobił
Tu-154M? Świadkowie mówią o niskim locie z dużym przechyleniem na lewe
skrzydło, bardzo blisko ziemi.
5. Czy to rutynowa procedura, że służby zabezpieczające są na miejscu
dosłownie chwilę przed lądowaniem polskiej delegacji? Według
oficjalnej wersji rosyjskiej, Iłem-76 lecieli funkcjonariusze FSB,
którzy mieli zabezpieczać polską delegację. Zgodnie z planem Tu-154M
miał lądować o godz. 8.30.
6. Czy rutynową procedurą w Rosji jest, że do zabezpieczenia wizyt
międzypaństwowych funkcjonariusze służb używają potężnej maszyny
transportowej wykorzystywanej np. w Afganistanie?
7. Czy takim iłem przyleciała do Smoleńska rosyjska ochrona w trakcie
wizyty premiera Donalda Tuska?
8. Dlaczego kontrolerzy lotów w Smoleńsku, widząc że Tu-154M ma
kłopoty z lądowaniem, nie ściągnęli wszystkich służb ratowniczych?
Akcję uruchomiono kilkanaście minut po katastrofie.
Charlie delta
Gość







Post2010-04-28, 21:18    Re: Czy Ił-76 "docisnął" naszch + zabitych ? Odpowiedz z cytatem
Cytat:
sugerujesz ze nasz pilot był kretynem i nie przerwał manewru lądowania
wchodząc na kolizyjny z il-76 ?

george

masz umysł pokemona

iljuszyn docisnął tutkę do poziomu depresji w jarze w jednym celu, w
celu spowodowania katastrofy która miała wyglądać tak głupio jak
głupie jest twoje pytanie

to jest zbrodnia dokonana na polskich obywatelach w służbie Ojczyźnie

spoczęli już wszyscy

niech IM ziemia lekką będzie

amen
george
Gość







Post2010-04-28, 23:14    Re: Czy Ił-76 "docisnął" naszch + zabitych ? Odpowiedz z cytatem
sugerujesz ze nasz pilot był kretynem i nie przerwał manewru lądowania
wchodząc na kolizyjny z il-76 ?

george
george
Gość







Post2010-04-28, 23:24    Re: Czy Ił-76 "docisnął" naszch + zabitych ? Odpowiedz z cytatem
Jedna z wersji rozważana przez śledczych zakłada, że do katastrofy z
10 kwietnia pod Katyniem doszło na skutek tego, że na kursie polskiego
Tu-154M znalazł się rosyjski samolot wojskowy Ił-76. To tłumaczyłoby,
dlaczego mjr Arkadiusz Protasiuk zdecydował się na gwałtowne obniżenia
kursu samolotu: chciał w ten sposób uniknąć kolizji z potężnym
transportowcem, który znalazł się tuż nad prezydenckim tupolewem.
Kapitan zdołał wyprowadzić maszynę z turbulencji na prostą.
Niesłychanie trudny manewr zapewne zakończyłby się powodzeniem. Gdyby
nie drzewa.


gwałtownie obniżył lot a następnie spokojnie konynuowal podejscie do pasa i
chciał posadzić Tu-154.
Masz gdzieś narysowany ten "gwałtowny" manewr obniżenia lotu ?

george
george
Gość







Post2010-04-28, 23:24    Re: Czy Ił-76 "docisnął" naszch + zabitych ? Odpowiedz z cytatem
On 28 Kwi, 21:14, "george" wrote:
Cytat:
sugerujesz ze nasz pilot był kretynem i nie przerwał manewru lądowania
wchodząc na kolizyjny z il-76 ?

george

masz umysł pokemona

iljuszyn docisnął tutkę do poziomu depresji w jarze w jednym celu, w
celu spowodowania katastrofy która miała wyglądać tak głupio jak
głupie jest twoje pytanie

to jest zbrodnia dokonana na polskich obywatelach w służbie Ojczyźnie

spoczęli już wszyscy

niech IM ziemia lekką będzie

amen



dobra. EOT pacanie.
george
Strona główna forum » Dyskusje o GPW » Czy Ił-76 "docisnął" naszch + zabitych ?
Skocz do:  
Napisz nowy tematOdpowiedz do tematu Idź do strony Poprzedni  1, 2

Recepcja
Login:
Hasło:
Pamiętaj mnie
Brak konta? Zarejestruj się!
Kursy walut 2024-02-29

Produkty finansowe na skróty:

Konta: Konta osobiste Konta młodzieżowe Konta firmowe Konta walutowe
Kredyty: Kredyty gotówkowe Kredyty mieszkaniowe Kredyty z dopłatą Kredyty dla firm